<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-3661538231892247238</id><updated>2012-02-16T11:07:11.661-08:00</updated><title type='text'>Sela</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://nowasela.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3661538231892247238/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nowasela.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Sela</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16255796703753100484</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>10</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3661538231892247238.post-3104098807217007094</id><published>2011-09-29T00:53:00.000-07:00</published><updated>2011-09-29T00:53:32.787-07:00</updated><title type='text'>Jest lepiej.</title><content type='html'>Wystarczyła rozmowa, potem parę dni uświadamiania sobie, że jednak chcemy być razem i jakoś oboje bardziej się staramy. Chyba przeraziła nas realna groźba tego, że faktycznie się rozstaniemy. A niewiele nam brakowało. Teraz jest tak dobrze, jak już dawno nie było, choć ostatnio mamy znowu jakąś tendencję spadkową ;) Ale już żadne z naas nie chce wracać do tego jak było, więc jestem dobrej myśli :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-keoMSTfwY_c/ToQjIvKeByI/AAAAAAAAACQ/-uAx7ln2OAQ/s1600/116.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-keoMSTfwY_c/ToQjIvKeByI/AAAAAAAAACQ/-uAx7ln2OAQ/s320/116.jpg" width="243" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-size: xx-small;"&gt;Zdjęcie by Wojciech Wittich (&lt;a href="http://www.wittich.pl/"&gt;www.wittich.pl&lt;/a&gt;)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3661538231892247238-3104098807217007094?l=nowasela.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nowasela.blogspot.com/feeds/3104098807217007094/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nowasela.blogspot.com/2011/09/jest-lepiej.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3661538231892247238/posts/default/3104098807217007094'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3661538231892247238/posts/default/3104098807217007094'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nowasela.blogspot.com/2011/09/jest-lepiej.html' title='Jest lepiej.'/><author><name>Sela</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16255796703753100484</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-keoMSTfwY_c/ToQjIvKeByI/AAAAAAAAACQ/-uAx7ln2OAQ/s72-c/116.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3661538231892247238.post-6735849479773624139</id><published>2011-08-14T12:44:00.000-07:00</published><updated>2011-08-14T12:44:56.185-07:00</updated><title type='text'>Rocznica.</title><content type='html'>Wczoraj byliśmy na ślubie naszych znajomych. Wróciły wspomnienia z naszego ślubu..&lt;br /&gt;Pojutrze mamy 3 rocznicę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ja zastanawiam się, co się stało z naszą miłością. Co się stało ze mną. Kiedy stałam się wredną, zrzędliwą babą, które zawsze żle oceniałam. 3 lata temu wiedziałam, że będzie trudno. Że małżeństwo to ciężka nieustanna praca, to kompromisy. 3 lata temu byłam pełna wiary, że będę mieć siłę do tej pracy. &amp;nbsp;3 lata temu po prostu&amp;nbsp; nie miałam żadnego doświadczenia w życiu razem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj nie jestem już idealistką. Dzisiaj zastanawiam się, czy jest jeszcze dla nas szansa.&lt;br /&gt;Jak ogładam nasze zdjęcia sprzed kilku lat, tęksnię do tych beztsrokich czasów. Do tego ślepego zauroczeia. Do siebie takiej jaka byłam wtedy, choć wiem, że byłam naiwna i głupia, ale też bardziej wyluzowana i tolerancyjna. Do Niego takiego jaki był wtedy. Do tego jak między nami było. Do czasu spędzanego razem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj jesteśmy innymi ludźmi. Dzisiaj Jego wady przesłaniaja mi Jego zalety, choć kiedyś było odwrotnie. I dzisiaj brakuje mi już wiary, że może nam być jeszcze fajnie ze sobą. Nie lubię już nas. Tego jaka jestem przy Nim. Dzisiaj zastanawiam się jak dać Gabrysi poczucie, że żyje w kochającej się rodzinie. A czasem... coraz częściej zastanawiam się, czy będę w stanie dotrzymać przsięgi danej przed Bogiem3 lata temu...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3661538231892247238-6735849479773624139?l=nowasela.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nowasela.blogspot.com/feeds/6735849479773624139/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nowasela.blogspot.com/2011/08/rocznica.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3661538231892247238/posts/default/6735849479773624139'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3661538231892247238/posts/default/6735849479773624139'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nowasela.blogspot.com/2011/08/rocznica.html' title='Rocznica.'/><author><name>Sela</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16255796703753100484</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3661538231892247238.post-6126902233268923767</id><published>2011-08-02T15:39:00.000-07:00</published><updated>2011-08-02T15:39:10.933-07:00</updated><title type='text'>O gotowaniu zupy ;)</title><content type='html'>Przeczytałam ostatnio książkę&amp;nbsp;&lt;em&gt;Makatka&amp;nbsp;&lt;/em&gt;Katarzyny Grocholi i jej córki Doroty Szelągowskiej i rozdział o życzliwej przyjaciólce zainspirował mnie do tej notki.&lt;br /&gt;A będzie mianowicie o mojej teściowej ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja teściowa od samego początku zapowiadała się, że nie będzie brała czynnego udziału w opiece nad naszym dzieckiem. Jeszcze własciwie zanim byłam w ciąży słyszałam, że ona się do dzieci nie nadaje i zajmować się nimi nie lubi. Z racji tego bardzo chce pomóc w jakiś inny &amp;nbsp;sposób. Pomoc materialna jest szczególnia cenna (zwlaszcza teraz na wychowawczym;)), aczkolwiek zobowiązująca, przynajmniej w moim odczuciu. Najbardziej jednak moja teściowa lubi pomagać robiąc coś. Coś u mnie w domu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Boli ją i denerwuje wielce, że mam bałagan. Że nie nadążąm z praniem i z prasowaniem (ona uwielbia prać i prasować), że mam bałagan i rozgardiasz (tu pielucha, tam zabawka, tu jakieś ubrania, tu butelki, smoczki... itd), a ona MUSI mieć porządek. Fajnie. Tylko, że ja nie muszę... Najbardziej jednak chyba ze wszystkich rzeczy boli ją moje gotowanie, a raczej nieumiejętność gotowania ;) W szczególności zup. Ja zup gotować nie lubię i nie umiem. Nie wiem, które wynika z którego, wmawiam sobie, że nie umiem, bo nie lubię tego robić (za to jeść zupy lubię bardzo;)). Z domu jestem przyzwyczajona do obiadów jednodaniowych, więc wychodzę z założenia, że mąż lepiej się naje drugim daniem niż zupą. Niestety moja teściowa ZAWSZE ma dwa dania.&lt;br /&gt;-Dobrze by było, żebyś gotowała zupy, bo Łukasz je tak bardzo lubi.&lt;br /&gt;Dobrze by było, ale dla mnie osiągnięciem jest, jeśli znajdę czas na ugotowanie jednego dania, o dwóch mowy nie ma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sobotę wróciliśmy z wakacji. W ten sam dzień teściowa podjechała z suszarką do prania (-MUSISZ mieć dwie, bo z jedną się nie wyrobisz, będziesz prała przez tydzień!). Jeszcze przed wakacjami zapowiedziała się, że przyjdzie mi poprasować jak wrócimy (-Wiem, jak Ty nie lubisz tego prasowania, i to Twoje żelazko też jest, prawdę mowiąc do niczego.). To znaczy najchętniej przyszłaby mi posprzątać jak będę na wakacjach, ale resztkami mojej asertywności udało mi się utargować, że w czasie mojej nieobecności jej nie będzie, za to zgodziłam się na prasowanie po powrocie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy wręczyła mi drugą suszarkę, poinfrmowała, że ma czas przyjść tylko we wtorek i to koło południa, bo wcześniej coś tam, a później coś tam. Dokładnie miałam jej zadzwonić w poniedziałek. W poniedziałek przez telefon slyszę, że będzie rano. Więc mówię, że rano nie, bo mam lekarza Gabrysi. To jak wyjdę od lekarza, mam zadzownić, ale nie jak już wrócę, tylko jak będę wychdzić, bo ona też musi mieć chwilę na zebranie się. Wracam do domu, robię śniadanie i dzwonię, że wychodzę od lekarza, będę za 20 min. w domu ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Co masz na obiad?&lt;br /&gt;Nienawidzę tego pytania. Kontrola, czy co? Opowiadam, co mam na drugie danie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-A zupa?&lt;br /&gt;Zupy nie mam.&lt;br /&gt;-To ja najpierw skoczę na zakupy i jeszcze machniemy jakąś zupę u Ciebie i wezmę trochę dla siebie do domu.&lt;br /&gt;Już mam zły humor.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W domu kontrola lodówki.&lt;br /&gt;-O Jezu! te ogórki to musicie szybko zjeść, bo już są na wykończeniu. Dawaj, zrobimy mizerię. Wrzucaj do miski z wodą.&lt;br /&gt;Daję, wrzucam do miski. Ogórki kupione wczoraj, ale nic nie mówię.&lt;br /&gt;-Pomidorów nie trzymaj w lodówce.&lt;br /&gt;Trzymam część, bo mi zgniją.&lt;br /&gt;-Bób musisz dzisiaj ugotować, bo jest stary.&lt;br /&gt;Nie będę gotować. Kupiony wczoraj, ale nic nie mówię...&lt;br /&gt;-Czosmku też nie trzymaj w lodówce.&lt;br /&gt;Nie trzymam!&lt;br /&gt;-Basia... Ten szczypiorek, to wg mnie nadaje się do wyrzucenia już. Wyrzucić?&lt;br /&gt;Przytakuję. Kupiony wczoraj, ale nic nie mówię... Wolę stracić szczypiorek za 1zł, niż usłyszeć coś w stylu "ja widzę, że ty z zakupami też masz problem, nie czujesz tego".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W czasie gotowania usłyszałam:&lt;br /&gt;-Noże to też, prawdę mówiąc, macie do niczego.&lt;br /&gt;-Daj mi patelkę. Oj... nie masz większej? (Nie mam). Na takiej, to się nie da gotować. MUSI być w domu większa patelka.&lt;br /&gt;Garnki zostały skrytykowane już kiedyś wcześniej, więc dziś im darowała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byłam ciekawa, jak skrytykuje moje pomidory w puszcze. Czekałam, aż się odezwie.&lt;br /&gt;-Nie kupuj takich pomidorów. Lepsze są w kawałkach, bo już ich nie trzeba kroić.&lt;br /&gt;Mam inną teorię na temat pomidorów w kawałkach, ale nie zdążyłam nic powiedzieć, gdyż właśnie do kuchni wszedł mój mąż, który oznajmił, że on kupuje te, bo są najtańsze ;)&lt;br /&gt;Komentarza teściowej juz nie będę przytaczać...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zupę ugotowała. Ubrania poprasowała (-Basia nie puszczaj Łukasza w tej koszuli między ludzi! Nadaje się na działkę jedynie). Poszła. A ja musiałam sobie odpocząć.... ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A najgorsze jet dokładnie to, o czym pisała Grochola: że ona ma najszczersze intencje. I mi jest glupio jej powiedziec, że ja nie chcę jej pomocy, bo wiem, że ją to cieszy i daje jej satysfakcję.&lt;br /&gt;A ja po każdym jej wyjściu czuję się jak gówno. Przy niej nic mi nie wychodzi i wszystko mi idzie bardzo powoli. Czuję się, jakbym nic nie umiała, była do dupy żoną w dodatku z beznadziejnym wyposażeniem kuchennym ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ech...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3661538231892247238-6126902233268923767?l=nowasela.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nowasela.blogspot.com/feeds/6126902233268923767/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nowasela.blogspot.com/2011/08/o-gotowaniu-zupy.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3661538231892247238/posts/default/6126902233268923767'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3661538231892247238/posts/default/6126902233268923767'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nowasela.blogspot.com/2011/08/o-gotowaniu-zupy.html' title='O gotowaniu zupy ;)'/><author><name>Sela</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16255796703753100484</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3661538231892247238.post-477717401882860982</id><published>2011-05-28T02:54:00.000-07:00</published><updated>2011-05-28T02:54:58.704-07:00</updated><title type='text'>Takie tam ;)</title><content type='html'>Doszłam do wniosku, że choć moje dni wyglądają tak samo i pozornie niczym się od siebie nie różnią, to dni spędzone w domu z Gabrysią dostarczają mi dużo więcej wrażeń i wzbudzają więcej emocji, niż te "sprzed Gabrysi" spędzane w pracy. A emocji nie brakuje, oj nie brakuje. Od zniecierpliwienia, poczucia zmęczenia (to chyba nie emocja? w każdym bądź razie jakiś stan odczuwania ;)), poczucia bezsilności po te także pozytywne: radość, wzruszenie, ulgę (jak zaśnie ;)).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gabrysia robi coraz większe postępy: dźwiga się za rączki do siadania, chwyta się za kolanka i próbuje przewrócić się z pleców na brzuch.Na razie to ostatnie udało jej się prawie raz ;) z czego mama była bardzo dumna :) Zakończyliśmy karmienie piersią dopiero niedawno. Ostatnio jak pisałam, a było to jaaakiś czas temu, miałam ochotę rzucić to karmienie. Ale dzięki Monice, która wzbudzila we mnie wyrzuty sumienia ;( (dzięki Monia!)) udało mi się wrócić laktację tak, że prawie nie musiałam dokarmiać małej. Ostatnio skończyłam karmić na życzenie samej Gabrieli, która raczyła jeść jedynie na leżaczku. Nie ukrywam, że było mi strasznie smutno, bo mimo tych wszystkich wyrzeczeń, których wymaga karmienie piersią, jest to naprawdę SUPER sprawa :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po prawie 6 miesiącach od urodzenia się Gabrysi doczekałam się tego, co wydawałoby się niemozliwe: Mąż zgodził sie wstać w nocy do Gabrysi (!!!!!!). Wprawdzie to ja musiałam go obudzić, kiedy Gabrysia się obudziła ;) i wstałam, żeby zrobić herbatkę (ja po prostu działam szybciej jak automat;)), ale potem on ją napoił, a ja w tym czasie mogłam spać. Zgodził się wstawać w weekendy :)))) Istnieje więc cień nadziei, że doczekam się niebawem nocy, kiedy to nie będę musiała podnosić się z łóżka. Byłaby to pierwsza noc od roku chyba, bo jeszcze w ciąży wstawałam po kilka razy, żeby się czegoś napić ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem świadoma tego, &amp;nbsp;że ten blog zaczyna się robić blogiem o Gabrysi ;) Ale w tym momencie to ona jest całym moim światem, to z nią spędzam większość czasu. Więc póki co tak zostanie. Niestety czas drzemki Gabrysiowej dobiega końca, więc na mnie już pora ;) Pozdrawiam wszystkich :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3661538231892247238-477717401882860982?l=nowasela.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nowasela.blogspot.com/feeds/477717401882860982/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nowasela.blogspot.com/2011/05/takie-tam.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3661538231892247238/posts/default/477717401882860982'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3661538231892247238/posts/default/477717401882860982'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nowasela.blogspot.com/2011/05/takie-tam.html' title='Takie tam ;)'/><author><name>Sela</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16255796703753100484</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3661538231892247238.post-2648505944769935654</id><published>2011-03-06T14:09:00.000-08:00</published><updated>2011-03-06T14:09:18.794-08:00</updated><title type='text'>A ja rosnę i rosnę!</title><content type='html'>Gabrysia jest coraz większa. Rośnie bardziej wszerz niż wzdłuż ;) a zmiany widać na poniższym zdjęciu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-FO90yX3N5_Q/TXP6ujLoL8I/AAAAAAAAABM/uu2vf4-UE-8/s1600/Bez+nazwy+3+kopia.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="180" src="https://lh6.googleusercontent.com/-FO90yX3N5_Q/TXP6ujLoL8I/AAAAAAAAABM/uu2vf4-UE-8/s320/Bez+nazwy+3+kopia.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Kiedy patrzę na zdjęcia z pierwszych dni jej życia, nie mogę uwierzyć, że była taka malutka! Teraz waży drugie tyle co przy urodzeniu. Ponad 5kg - jest co dźwigać! Najbardziej odczuwają to moje plecy. Bolą mnie w takich miejscach, że jeszcze nigdy mnie tam nie bolały ;) Miałam przestawione jakieś kręgi, ktore masażystka mi nastawiła, ale ulga była tylko chwilowa. Gabrysia jest przyzwyczajona do noszenia, więc plecy nie mają kiedy odpocząć.&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Poza tym jestem wciąż niewyspana, co jest dziwne, bo Gabrysia przesypia prawie całe noce. Chyba ogólne zmęczenie daje mi takie wrażenie. Gabrysia ma ciągle katar. Nie pomaga nic: oklepywanie, dociąganie odkurzaczem, inhalacje, maść majerankowa, zakrapianie solą fizjologiczną, wodą morską, mucofluidem. Już nawet w akcie desperacji psikałam jej do nosa euphorbium, homeopatyczne g****, które w swoim składzie ma śluzówkę z zatok przynosowych świni... I nic. Więc doszukuję się różnych przyczyn. Że to z ulewania, że alergia pokarmowa, że mukowiscydoza. Oby tylko nie to ostatnie... Od wczoraj znowu brzydko kaszle :( Jutro idziemy do lekarza, zobaczymy, co powie.&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Będąc jeszcze w ciąży miałam wielkie plany na schudnięcie po porodzie. Plany oczywiście poszły się bujać. Raz, że nie mam ani czasu, ani siły na ćwiczenia (a ja naiwna myślałam, że na aerobik pochodzę... heh). Dwa - planowałam się odżywiać zdrowo. Niestety często nie mam czasu na jedzenie. Trudno w to uwierzyć, ale tak jest. Co innego pewnie jak się mieszka z kimś, kto ugotuje, odgrzeje i poda. Zdarzało mi się, że jadłam śniadanie o 14, jak Gabrysia w końcu usnęła... Teraz dodatkowo sprawdzam, czy Gabrysia nie jest przypadkiem uczulona na mleko. Ponoć sporo dzieci ma taką alergię i często objawami jest przedłużający się katar, bóle brzuszka, ulewanie, śluzowate stolce. Gabrysia ma wszystkie te objawy. Wykluczyłam z diety wszystko, co zawiera krowie białko. Czyli masło, mleko, wszelkie sery, jogurty itp. I zamiast poszerzać swoją dietę, ja ją ograniczam :/ &amp;nbsp;Wyczytałam też, że jajka, ryby i gluten powodują wiele alergii. Niedługo chyba zacznę jeść kaszę z ryżem ;)&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;W ogóle karmienie piersią to jest strasznie trudna sprawa. Ja myślałam, że to jest takie naturalne i proste. Dupa jaś za przeproszeniem. Najpierw Gabrysia więcej spała niż jadła, więc karmienie trwało ponad 2 godziny. Potem okazało się, że nie umie dobrze chwytać piersi. Teraz znowu się buntuje i płacze jak ją przystawiam. Istne cyrki. A całą teorie, którą czyta się w poradnikach można sobie wsadzić wiadomo gdzie. Bo skąd wiadomo kiedy dziecko jest najedzone? Wszędzie pisze, ze po 20 min intensywnego ssania jest. Wcale, że nie. Ja ważę Gabrysię przed i po jedzeniu i nieraz po 20 min intensywnego ssania okazuje się, że zjadla 1/3 tego, co powinna. Pisze też, że dziecko samo wypuszcza pierś jak się naje. Gabrysia z płaczem i złością wypuszcza pierś czasem po 2 min i upiera się, że nie będzie jadła z piersi, (za to z butelki owszem) a czasem mogłaby wisieć 3h i cały czas ssać, nawet jak już dawno zjadła tyle, ile powinna. Czasem mam ochotę przejść całkiem na sztuczny pokarm, bo szału można dostać....&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Dość marudzenia, na koniec kilka fotek:&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;Tak zaciskam piąstki, jak jestem głodna:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-mi5winP9pJk/TXQD6wkgaMI/AAAAAAAAABQ/cN9jYCHHKz0/s1600/100_2067.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="https://lh4.googleusercontent.com/-mi5winP9pJk/TXQD6wkgaMI/AAAAAAAAABQ/cN9jYCHHKz0/s320/100_2067.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;A tak wyglądam, jak się najem ;)&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-K7KrEqC04vQ/TXQFbaH-vfI/AAAAAAAAABg/3s2pQ4_Uq9g/s1600/zdechla.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="https://lh4.googleusercontent.com/-K7KrEqC04vQ/TXQFbaH-vfI/AAAAAAAAABg/3s2pQ4_Uq9g/s320/zdechla.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;Tak jak jestem smutna:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-7-_E8mj6-FI/TXQEbaWhWoI/AAAAAAAAABY/xoFuloIpyOs/s1600/smutna.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="https://lh3.googleusercontent.com/-7-_E8mj6-FI/TXQEbaWhWoI/AAAAAAAAABY/xoFuloIpyOs/s320/smutna.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;A tak jak wesoła:)&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-xRB8qPDfhvM/TXQEnlJWeII/AAAAAAAAABc/9dnDWaSmLJk/s1600/100_2203.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="https://lh5.googleusercontent.com/-xRB8qPDfhvM/TXQEnlJWeII/AAAAAAAAABc/9dnDWaSmLJk/s320/100_2203.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Obrządek karmienia czas zacząć, więc mama już zmyka ;)&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Pozdrowiam wszytkich serdecznie :)&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3661538231892247238-2648505944769935654?l=nowasela.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nowasela.blogspot.com/feeds/2648505944769935654/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nowasela.blogspot.com/2011/03/ja-rosne-i-rosne.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3661538231892247238/posts/default/2648505944769935654'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3661538231892247238/posts/default/2648505944769935654'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nowasela.blogspot.com/2011/03/ja-rosne-i-rosne.html' title='A ja rosnę i rosnę!'/><author><name>Sela</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16255796703753100484</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh6.googleusercontent.com/-FO90yX3N5_Q/TXP6ujLoL8I/AAAAAAAAABM/uu2vf4-UE-8/s72-c/Bez+nazwy+3+kopia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3661538231892247238.post-3818061177458524431</id><published>2011-01-15T05:32:00.000-08:00</published><updated>2011-01-15T05:33:57.518-08:00</updated><title type='text'>Jest ciężko...</title><content type='html'>Jest chwila na napisanie dłuższej notki. I siła też, więc korzystam z okazji ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nowa sytuacja mnie przerosła. Stało się coś, czego się zupełnie nie spodziewałam. Zupełnie jak z porodem, można o tym czytać w nieskończoność, słuchać mrożących krew w żyłach opowieści, ale póki człowiek sam tego nie przeżyje - nie zrozumie. Bo nie da się wyobrazić sobie bólu tak silnego, jakiego się jeszcze nigdy nie czuło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiedziałam, że będzie ciężko. Że jest się MEGA zmęczonym, że nie ma się na nic czasu, że trzeba sobie wszystko zreorganizować. I w sumie nie to mnie przerosło. Pamiętam, jak Mała pytała mnie jeszcze w ciąży, czy nie boję się, że hormony mi sfiksują. "Eee, coś ty!" No a jednak. Początek to było jak kumulacja wszystkich PMSów z całego życia ;) A początki mamy z Gabrysią trudne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęło się od tego, że Gabrysia przyszła na świat troszkę za wcześnie. Jeszcze tydzień i byłaby donoszona. W związku z tym, że akcja porodowa zaczęła sie od sączenia się wód i nie było żadnych skurczy, mała dostała antybiotyk, tak "na wszelki wypadek"... Nie trzymała ciepła, więc pierwszą dobę spędziła w inkubatorze. Potem wyszła hipoglikemia, nietolerancja pokarmu sztucznego, więc podłączono jej kroplówkę. Nie mialam jej ze sobą na sali, więc nie mogłam karmić, tyle co się dało, to odciągałam pokarm i zanosiłam Gabrysi. W ciągu 12 dni spędzonych w szpitalu wyszła też żółtaczka, więc mała była naświetlana. Ciągle była kłuta, to w rączki, to &amp;nbsp;nóżki, to w główkę. Dodatkowo jednej nocy w czasie snu miała przyspieszną akcję serduszka...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;12 dni w szpitalu to był koszmar. Byłam w sali dwuosobowej i co chwilę przywożono nową dziewczynę z dzieckiem, po 3 dniach wychodziła, przywożono następną. A ja siedziałam tam sama. Nie miałam jej 24h na dobę, nie mogłam na nią patrzeć, nie mogłam jej ciągle przytulać i nie miałam perspektywy wyjścia, bo na początku nikt nie mówił mi, kiedy może jest szansa na wyjście. Dopiero 3 czy 4 dni przed wyjściem dostałam córunię do siebie. Gabrysia traciła na wadze, więc nasze wyjście było uzależnione od tego, aż zacznie przybierać. Ta presja to był dodatkowy stres.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu udało się wyjść. W domu stres minął, Gabrysia chętnie jadła, była grzeczna jak aniołek :) Zaliczyliśmy wizytę w Prokocimiu w związku z tą przyspieszoną akcją serca, ale wszystko badania wyszły dobrze. Sielanka trwała krótko, bo zaraz po Świętach trafiliśmy do szpitala. Niepozorny katar i kaszel skończył się wirusowym zapaleniem płuc. 14 kolejnych dni spędziliśmy na Strzeleckiej. Dodatkowy stres, mega zmęczenie, moje niedopijanie i niedożywianie sprawiły, że zaczęłam tracić pokarm. Gabrysia stała się nerwowa, zaczęła ulewać, tracić gwałtownie na wadze. Kolejne kłucia, antybiotyk, sterydy, wkładanie rurki aż do zatok, żeby odciągnąć katar. Poczucie bezsilności i beznadziejności mnie wykończyły. Ciągły stres, strach i schiza, żeby tylko nie złapać czegoś gorszego w szpitalu... I znów kolejne dzieci przychodziły, wychodziły, a my dalej... I ten płacz Gabrysi, taki rozżalony...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To wszystko mnie przerosło. Sprawiło, że miałam ochotę uciec, zostawić to wszystko. I potem dodatkowe wyrzuty sumienia, że takie myśli przychodziły mi do głowy. Na domiar złego sama byłam przeziębiona. Na jedną noc wróciłam ze szpitala do domu, żeby wyspać się w łóżku &amp;nbsp;i chwilę odpocząć. Fizycznie odczułam trochę ulgi, ale psychicznie wykańczałam się myślą, że w tym czasie Gabrysia jest karmiona sztucznie przez mój egoizm. Teraz już w domu stres do wizyty kontrolnej, czy nie trzeba będzie wrócić do szpitala, bo katar się zwiększył. Na szczęście lekarka mnie uspokoiła...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz walczymy z pozostałościami choroby i z anemią. I mam nadzieję, że już będzie do przodu. Na razie żadnych odwiedzin, żeby w tym czasie zimowym nie narażać dziecka na kolejne infekcje. Tylko mama czasem przychodzi, żeby mi pomóc. Jest ciężko, kręgoslup chyba niedługo mi strzeli ;) Ale psychicznie jest już lepiej. I mam nadzieję, że następny pobyt Gabrysi w szpitalu będzie dopiero, jak sama będzie rodzić...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tu mój Skarb: :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;Trudne początki:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_JeIAHi7tW04/TTGgkGGzSXI/AAAAAAAAAAs/9YidMM10BTM/s1600/100_1726.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/_JeIAHi7tW04/TTGgkGGzSXI/AAAAAAAAAAs/9YidMM10BTM/s320/100_1726.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;Taka byłam malutka:&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_JeIAHi7tW04/TTGgxrz3_dI/AAAAAAAAAAw/foBHTfgx5qA/s1600/100_1766.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/_JeIAHi7tW04/TTGgxrz3_dI/AAAAAAAAAAw/foBHTfgx5qA/s320/100_1766.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;Śpię sobie - chwile dla mamy bezcenne ;)&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_JeIAHi7tW04/TTGg1tpr_tI/AAAAAAAAAA0/KQG2yjiE6F8/s1600/100_1794.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/_JeIAHi7tW04/TTGg1tpr_tI/AAAAAAAAAA0/KQG2yjiE6F8/s320/100_1794.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_JeIAHi7tW04/TTGg82PcsDI/AAAAAAAAAA4/XQOVXYdWTIk/s1600/100_1837.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/_JeIAHi7tW04/TTGg82PcsDI/AAAAAAAAAA4/XQOVXYdWTIk/s320/100_1837.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;A tu się inhaluję, żeby wrócić do zdrówka&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_JeIAHi7tW04/TTGhA3Wi4wI/AAAAAAAAAA8/atV5DB6NReE/s1600/100_1835.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/_JeIAHi7tW04/TTGhA3Wi4wI/AAAAAAAAAA8/atV5DB6NReE/s320/100_1835.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3661538231892247238-3818061177458524431?l=nowasela.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nowasela.blogspot.com/feeds/3818061177458524431/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nowasela.blogspot.com/2011/01/jest-ciezko.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3661538231892247238/posts/default/3818061177458524431'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3661538231892247238/posts/default/3818061177458524431'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nowasela.blogspot.com/2011/01/jest-ciezko.html' title='Jest ciężko...'/><author><name>Sela</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16255796703753100484</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_JeIAHi7tW04/TTGgkGGzSXI/AAAAAAAAAAs/9YidMM10BTM/s72-c/100_1726.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3661538231892247238.post-4131830544799275047</id><published>2011-01-12T06:10:00.000-08:00</published><updated>2011-01-12T06:10:51.344-08:00</updated><title type='text'>:(</title><content type='html'>Macierzyństwo mnie przerosło... &amp;nbsp;Na razi nie mam sily na dluższą notkę...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3661538231892247238-4131830544799275047?l=nowasela.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nowasela.blogspot.com/feeds/4131830544799275047/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nowasela.blogspot.com/2011/01/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3661538231892247238/posts/default/4131830544799275047'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3661538231892247238/posts/default/4131830544799275047'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nowasela.blogspot.com/2011/01/blog-post.html' title=':('/><author><name>Sela</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16255796703753100484</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3661538231892247238.post-2645663112175544551</id><published>2010-10-06T03:57:00.000-07:00</published><updated>2010-10-06T03:57:16.583-07:00</updated><title type='text'>O ciąży, jesieni i paru zmianach w domu.</title><content type='html'>Minął miesiąc od ostatniej notki. Miałam pisać często, ale nic z tego nie wyszło. Po kilkunastu minutach siedzenia boli mnie brzuch. Ostatnio zresztą boli też jak leżę i spina się jak chodzę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem jak sobie pomyślę, ile różnych dziwnych stanów musi znieść mój organizm w czasie tej ciąży, to aż się dziwię, że jeszcze daję radę ;) Uwaga, teraz będzie trochę narzekania ;)&lt;br /&gt;Bo tak: zaczęło się od wzdęć, bólu brzucha. Potem przyszły nagłe silne napady głodu, ale tak silnego, jakiego jeszcze nie odczuwałam. Często ból brzucha z głodu po zjedzeniu czegoś przechodził w ból brzucha z przejedzenia. Bez stanu pośredniego ;) W dodatku miałam głód tylko na niektóre rzeczy, bo dodatkowo doszły nudności. Potem wymioty, zgaga. I nie wiem, czemu utarło się, że w ciąży wymiotuje się rano i trwa to pierwszy trymestr. Ja wymiotowałam kilka razy od rana do wieczora, niedobrze było mi cały dzień i skończyło się to w 22. tygodniu ciąży. Albo 24., już nie pamiętam ;) Od wymiotowania miałam podrażniony przełyk. Do sklepów spożywczych nie mogłam chodzić, bo robiło mi się niedobrze. O gotowaniu obiadów mowy nie było (już nawet teść mężowi zaczął dokuczać, że żona go nie karmi, bo mąż codziennie stołował się u mamy ;)). Od kilku tygodni nie mam nudności (HURRRRRRRA!). Teraz moją największą zmorą jest zgaga oraz ból brzucha. Boli cały brzuch, najbardziej jak siedzę, ale także jak leżę na boku. Nieraz budzę się w nocy i nie mogę zasnąć, bo boli mnie brzuch. Czasem po minimalnym wysiłku brzuch staje się twardy, a ja tracę wszelkie siły. Wychodząc na trzecie piętro muszę kilka razy odpoczywać, idę ślimaczym, a po wyjściu czuję się jakbym zaliczyła co najmniej Kasprowy.&lt;br /&gt;Z przysłowiowych zachcianek były już: lody i arbuz (to mogłabym jeść ciągle), hamburger i frytki (jednorazowo na szczęście), pierniki w czekoladzie nadziewane, desery czekoladowe w stylu pudding, jogurty, sok jabłkowy, mleka smakowe dla dzieci, serki topione i pewnie jeszcze parę innych rzeczy, które zdążyłam zapomnieć.&lt;br /&gt;Szczególnie odrzucało mnie od pomidorów, pizzy i sałaty (na szczęście to mi już przeszło).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obiecałam sobie, że nie będę narzekać. Ale wkurza mnie, że wszędzie słyszy się "ciąża to nie choroba" lub jak ktoś mi mówi, że ciąża to taki cudowny czas. Owszem świadomość tego, że nosi się w sobie malutkiego człowieczka jest przepiękna. Czucie ruchów jest cudowne (choć bywa bolesne). Ale te wszystkie dolegliwości, które sprawiają, że człowiek czuje się niezdatny do żadnego działania, a leżenie w każdej pozycji jest niewygodne, przesłaniają te wszystkie cudowne myśli. Więc piszę to trochę dla siebie, jakbym zapomniała jak to było ;) I dodam, że mam świadomość, że mogłoby być gorzej, mogłabym mieć ciążę zagrożoną, mogłabym leżeć w szpitalu itd. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A z rzeczy bardziej przyjemnych :)&lt;br /&gt;Nadeszła jesień! Ja jesień uwielbiam, szczególnie tą wczesną, słoneczną. Lubię zakładać kurtkę i szalik. Lubię kasztany, żołędzie, kolorowe liście, wrzos i grzyby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W poprzednim poście obiecałam zdjęcia. Będzie taki misz-masz zdjęciowy, po trochu wszystkiego;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początek ja i mój mały jeszcze brzuch w 5. miesiącu. Aktualnego zdjęcia jeszcze nie mam, jak zrobię, to zamieszczę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_JeIAHi7tW04/TKxTepmmImI/AAAAAAAAAAM/ILl429zbvv8/s1600/5miesiac.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/_JeIAHi7tW04/TKxTepmmImI/AAAAAAAAAAM/ILl429zbvv8/s320/5miesiac.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Teraz parę zmian w domu. Łazienka dawno czekała na mała półeczkę nad kibelkiem, gdzie można by poustawiać kosmetyki. W końcu udało mi się kupić na allegro coś, co mnie satysfakcjonuje ;) Oto łazienka przed i po:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_JeIAHi7tW04/TKxThr_VelI/AAAAAAAAAAQ/ht9pET_E6rU/s1600/lazienka+before.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/_JeIAHi7tW04/TKxThr_VelI/AAAAAAAAAAQ/ht9pET_E6rU/s320/lazienka+before.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_JeIAHi7tW04/TKxTkRV4dCI/AAAAAAAAAAg/RUYDUKKbHFQ/s1600/lazienka+after.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/_JeIAHi7tW04/TKxTkRV4dCI/AAAAAAAAAAg/RUYDUKKbHFQ/s320/lazienka+after.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz nowy nabytek, który stanął w dużym pokoju. Czerwona komoda z ikei, która już od dawna mi się marzyła. Niestety po ustawieniu jej okazało się, że jest większa niż sobie wyobrażałam i wygląda dość niezgrabnie, więc zostanie przeniesiona do pokoju Dzidziusi. Póki co prezentuje się tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_JeIAHi7tW04/TKxTj70Ub-I/AAAAAAAAAAc/6XsqCCvJ-aE/s1600/komoda1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/_JeIAHi7tW04/TKxTj70Ub-I/AAAAAAAAAAc/6XsqCCvJ-aE/s320/komoda1.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na koniec trochę późnego polskiego lata i próbka tego, jak barwna potrafi być jesień w środku miasta w Stanach:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_JeIAHi7tW04/TKxTjBXnFkI/AAAAAAAAAAU/uh2ZD3FpIf0/s1600/grzybek1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/_JeIAHi7tW04/TKxTjBXnFkI/AAAAAAAAAAU/uh2ZD3FpIf0/s320/grzybek1.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_JeIAHi7tW04/TKxTjZM8cII/AAAAAAAAAAY/p3oeYY7DbrM/s1600/jesien+w+usa.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="239" src="http://3.bp.blogspot.com/_JeIAHi7tW04/TKxTjZM8cII/AAAAAAAAAAY/p3oeYY7DbrM/s320/jesien+w+usa.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To by było tyle na dzisiaj. Umęczyłam się tym postem niemiłosiernie, następne muszą być krótsze, acz częstsze ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam :)&lt;br /&gt;Basia&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3661538231892247238-2645663112175544551?l=nowasela.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nowasela.blogspot.com/feeds/2645663112175544551/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nowasela.blogspot.com/2010/10/o-ciazy-jesieni-i-paru-zmianach-w-domu.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3661538231892247238/posts/default/2645663112175544551'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3661538231892247238/posts/default/2645663112175544551'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nowasela.blogspot.com/2010/10/o-ciazy-jesieni-i-paru-zmianach-w-domu.html' title='O ciąży, jesieni i paru zmianach w domu.'/><author><name>Sela</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16255796703753100484</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_JeIAHi7tW04/TKxTepmmImI/AAAAAAAAAAM/ILl429zbvv8/s72-c/5miesiac.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3661538231892247238.post-7412846096164679326</id><published>2010-09-09T06:01:00.000-07:00</published><updated>2010-09-09T06:01:45.324-07:00</updated><title type='text'>It's a girl!</title><content type='html'>Dzisiaj byłam na dodatkowym USG, bo ta nieświadomość płci naszego potomka nie dawała nam spokoju.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i jest DZIEWCZYNA! Mała Pieszkowa :) Mąż trochę mniej szczęśliwy, ale jestem pewna, że jak zobaczy to się zakocha na amen :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle wieści z frontu, wkrótce postaram się zamieścić parę zdjęć :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3661538231892247238-7412846096164679326?l=nowasela.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nowasela.blogspot.com/feeds/7412846096164679326/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nowasela.blogspot.com/2010/09/its-girl.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3661538231892247238/posts/default/7412846096164679326'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3661538231892247238/posts/default/7412846096164679326'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nowasela.blogspot.com/2010/09/its-girl.html' title='It&apos;s a girl!'/><author><name>Sela</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16255796703753100484</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3661538231892247238.post-5522978760256214776</id><published>2010-08-27T05:03:00.000-07:00</published><updated>2010-08-27T05:03:38.870-07:00</updated><title type='text'>Dobra nowina :)</title><content type='html'>Będzie Dzidziuś... :)&lt;br /&gt;Właściwie już jest. Od pięciu miesięcy mieszka w moim brzuszku i rośnie. Brzuch rośnie bardziej niż Dzidziuś, od początku ciąży przybyło mi już jakieś 7kg... Na razie staram się nie przejmować dodatkowymi kilogramami, postanowiłam, że będę się tym martwić po porodzie ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzidziuś przyjdzie na świat pod koniec grudnia. Termin jest na 25. więc planowo będzie dzielił urodziny z Nie-Lada-Kim ;) Ale jak wiadomo, dzidziusie mają to do siebie, że rzadko kiedy rodzą się w terminie. Zresztą ja po cichu liczę, że nasz poczeka do stycznia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tatuś jest szczęśliwy. Ogląda brzuch, przykłada ręce i czeka na kopnięcia maluszka. Liczy na syna...&lt;br /&gt;&amp;nbsp;A Dzidziuś na ostatnim USG nie chciał ujawnić swojej płci. Ja weszłam w etap wicia gniazda, więc oglądam pościele, łóżeczka i szukam inspiracji przy urządzaniu pokoiku dla Dzidziusia. Tylko chciałabym już wiedzieć, czy chłopak, czy dziewczyna, bo póki co staram się wybierać rzeczy w miarę neutralne. Niestety dobija mnie to jak mały wybór wzorów jest w polskich sklepach w porównaniu z zagranicznymi... Marzą mi się zakupy w Londynie, żeby już nie wspomnieć o Stanach... Ale takie zakupy pozostają w sferze marzeń, więc póki co muszę zadowolić się tym, co dostępne u nas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem, czy ktoś będzie tu zaglądał. Jeśli nie, trudno! ;)&lt;br /&gt;Pozdrawiam:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3661538231892247238-5522978760256214776?l=nowasela.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nowasela.blogspot.com/feeds/5522978760256214776/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nowasela.blogspot.com/2010/08/dobra-nowina.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3661538231892247238/posts/default/5522978760256214776'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3661538231892247238/posts/default/5522978760256214776'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nowasela.blogspot.com/2010/08/dobra-nowina.html' title='Dobra nowina :)'/><author><name>Sela</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16255796703753100484</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry></feed>
